Fot. Archiwum Gwarka
Wspominamy złodziejską metodę, którą prawie 30 lat temu stosowano w Tarnowskich Górach.
Artykuł archiwalny Jacka Tarskiego opublikowany w Gwarku we wrześniu 1998 r.
Przynajmniej 3 osoby zostały poszkodowane w wyniku działania przestępcy lub grupy przestępców, którzy grasują w pobliżu banków w Tarnowskich Górach. Metody, jakimi się posługują, mogą świadczyć o tym, że amatorami nie są.
Obserwują klientów załatwiających swoje sprawy. Zaczynają w momencie, kiedy potencjalna ofiara podjeżdża pod bank. Złodzieje szybko oceniają „potencjał” klienta, po czym przebijają prawą tylną oponę. Śledzą klienta podczas podjęcia gotówki. Potem jadą za nim tak długo, aż ten zorientuje się, że z koła uszło powietrze.
Złodzieje liczą na to, że niespodziewający się niczego klient wysiądzie i zobaczy, że złapał gumę. Gdy przystąpi do wymiany koła, ktoś wykorzysta jego nieuwagę, otworzy drzwi i zabierze pieniądze.
Niedawno jeden z klientów Banku Śląskiego podjął z kasy większą gotówkę. Nie zauważył przebitego koła. Zorientował się kawałek dalej i kiedy zaczął wymieniać koło, do samochodu podszedł nieznany mężczyzna, otworzył drzwi, wyjął torbę i poszedł. Kilka metrów dalej wsiadł do samochodu i odjechał w nieznanym kierunku. Klient w mgnieniu oka stracił ok. 15 tys. zł i nawet nie zauważył momentu rabunku.
Wszystko działo się na oczach przechodniów, którzy jednak nie przypuszczali, że są świadkami kradzieży. Złodzieja wzięli za znajomego kierowcy.
Podobne zdarzenie miało miejsce miesiąc później, jednak tym razem do rabunku nie doszło. Scenariusz był ten sam – przebita opona, samochód jadący za klientem i migający światłami, że coś jest nie tak. Tym razem jednak kierowca się nie zatrzymał, tylko dojechał do swojej firmy i tam zajął się wymianą koła.
Policjanci ustalali sprawców. Bo raczej chodziło o grupę – jedni obserwują ofiary, inni przebijają opony, kolejni kradną.
Czytaj też:
Nauczycielka z Sorbony w centrum badań jądrowych
Tarnogórzanka wykonała najpiękniejszą pisankę w Polsce
Tarnowskie Gór. Kto wyrzucił śmieci przy Zagórskiej?
Jeden ledwo stał, drugi „jeszcze dawał radę”. Obaj...
::news{"type":"see-also","item":"70488"}