Wójt Grzegorz Zadęcki. Fot. Elżbieta Kulińska
O sytuacji gminy i planach na kolejne trzy lata kadencji rozmawiamy z wójtem Świerklańca Grzegorzem Zadęckim.
– Po dwóch latach rządzenia można już zweryfikować plany i pokusić się o pierwsze wnioski.
– Wybory odbyły się w kwietniu 2024 roku, a budżet przygotowali jeszcze nasi poprzednicy – i taki realizowaliśmy. Objęcie urzędu przy już uchwalonym budżecie nie jest łatwe.
– Największą inwestycją, i to chyba w historii gminy, jest budowa kanalizacji. Inwestycja zaczęła się znacznie wcześniej, zanim objął pan urząd.
– Pierwszy etap zakończyliśmy w 2025 roku, a drugi etap za 90 mln zł, z czego ponad 60 mln stanowi pozyskane dofinansowanie, rozpoczęliśmy oraz realizujemy w tej kadencji. Mimo tych ogromnych wydatków staramy się inwestować w kulturę, sport, zdrowie, pomoc społeczną oraz edukację.
– Jednak wszystkie samorządy dookoła narzekają na brak pieniędzy. W Świerklańcu jest podobnie.
– Zgadza się, widzimy to na przykładzie dróg: bez zewnętrznych pieniędzy nie jesteśmy w stanie ich wybudować. Inna sprawa, że kiedy obejmowałem urząd, projektów budowy dróg praktycznie w urzędzie nie było. Teraz, na wszelki wypadek, przygotowujemy kilka dokumentów. Jeśli pojawią się pieniądze zewnętrzne, będziemy mogli o nie aplikować. Zamierzamy remontować np. ul. Kościelną, chcemy też Boczną, Plebiscytową... Można długo wymieniać. Generalnie jesteśmy po audycie, który pokazał, że sytuacja jest fatalna: następuje rozwój budownictwa, a ponad 50 proc. dróg w gminie to drogi gruntowe.
– Co uda się zrobić w tej kadencji?
– Jeśli chodzi o ochronę bioróżnorodności, mamy przyznane dofinansowanie w wysokości 4,8 mln zł na szereg działań w parku w Świerklańcu – odtworzenie cieków wodnych, ofertę edukacyjną i wiele innych. Zamierzamy też przebudować PSZOK, na co otrzymaliśmy 1 mln zł. Przy tej okazji powstanie m.in. aplikacja dla mieszkańców. W planach jest też stworzenie ścieżki rowerowej do parku. Do tego planujemy inwestycje w infrastrukturę sportową, w tym budowę boiska. Mam nadzieję, że za rok już będzie widać pierwsze efekty tych planów.
– Odkąd jest pan wójtem, gmina dużo robi, by promować park i Pałac Kawalera. Jednym z takich ważnych, promocyjnych ruchów było zorganizowanie Dni Świerklańca właśnie w parku. Jednak frekwencja była słaba.
– Myślę, że frekwencja będzie coraz większa. Tak naprawdę odbudowujemy Dni Świerklańca od podstaw, a ograniczają nas pieniądze. Przypomnę, że impreza nie odbywała się od 2019 roku. Konsekwentnie jednak trzymamy się idei organizowania święta gminy w parku. Uważam, że to najlepsze miejsce na to wydarzenie.
– Ma pan pomysł na to, co zrobić z zalewem? Wraz z nadejściem lata temat powraca, tym razem stało się to dużo wcześniej za sprawą poboru opłat za wjazd i korzystanie z parkingu przy drodze wojewódzkiej. Inkasenci pojawili się niemal natychmiast po tym, jak tylko zrobiło się cieplej.
– Utrzymanie zalewu kosztuje nas coraz więcej, około milion złotych rocznie. Nie wyobrażam sobie, żeby gmina Świerklaniec do niego dokładała. Wręcz przeciwnie – dzięki wpływom z podatków, dzierżawy i opłat mamy zamiar w niego inwestować. I to już się dzieje: część tych środków w wysokości 350 tys. zł wraca nad zalew. I to nie jest tak, że chcemy z tych pieniędzy wyremontować drogę w Świerklańcu czy Nakle Śląskim. Wydamy je na infrastrukturę nad zalewem. Chcemy zadbać o bezpieczeństwo, stan dróg czy oświetlenie. W najbliższych planach jest remont drogi do pola namiotowego za ponad 200 tys. zł.
– Każdy to mówił przed panem.
– Przez lata udawano, że pieniądze zarabiane nad zalewem, tam wracały. Spotkamy się w maju i pokażę, że powstała tam droga za ponad 200 tys. zł. Proszę wskazać podobne inwestycje z ostatnich lat. Chcę, żeby mieszkańcy regionu widzieli, że opłaty mają sens. Pamiętajmy też, że mamy Kartę Mieszkańca – mieszkańcy naszej gminy nie płacą za wjazd nad zalew i do parku.
::news{"type":"see-also","item":"71196"}
::news{"type":"see-also","item":"71190"}
::news{"type":"see-also","item":"71166"}
Elżbieta Kulińska [email protected]