4 tony ładunków wybuchowych wiózł samochód ciężarowy, w który uderzyło inne auto. Oba pojazdy stanęły w płomieniach. Przypominamy tragedię sprzed 30 lat, do której doszło w Ostrożnicy oraz trudną sytuację Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Świerklańcu. 15 lat temu w grę wchodził strajk.

We wtorek 1 bm w Ostrożnicy doszło do tragicznego wypadku. Kierowca trabanta jadący od strony Tąpkowic wpadł w poślizg, zjechał nagle na sąsiedni pas ruchu i zderzył się czołowo z prawidłowo jadącym starem, który wiózł 4 tony materiałów wybuchowych zapakowanych w szklane pojemniki.
W wyniku zderzenia kierowca trabanta poniósł śmierć na miejscu, a obydwa samochody stanęły w płomieniach. Kierowcy i konwojenci ładunku stara w ostatniej chwili udało się wyskoczyć z płonącej kabiny ciężarówki.
Wezwano straż pożarną; na miejsce wypadku przybyły jednostki z Tarnowskich Gór, Bytomia i Radzionkowa, a także 3 samochody Ochotniczej Straży Pożarnej. Okazało się, że płonący star nie był prawidłowo oznakowany. Na tablicy informującej o ładunku brak było jego kodowego numeru. Numer taki pozwala na szybką identyfikację ładunku, dając ratownikom możliwość podjęcia natychmiastowych działań. Kierowca stara i jego konwojent nie mieli też przy sobie dokumentów przewozowych; spaliły się w kabinie samochodu.
Telefonicznie skontaktowano się z zakładami "Nitron - Erg" w Krupskim Młynie, skąd star zabierał ładunek. Tam poinformowano strażaków, że jest to heksogen i pentryt. W tym samym czasie ekipy ratownicze gasiły pożar, starając się równocześnie nie dopuścić do tego, by star osunął się do przydrożnego rowu. Z informacji uzyskanych przez strażaków wynikało bowiem, że może się to zakończyć eksplozją. Tragedia wydarzyła się, jak poinformował nas brygadier Eugeniusz Plachky, około 20 metrów od najbliższych zabudowań, a skutków ewentualnego wybuchu nie sposób przewidzieć. W strefie zagrożenia znalazły się także drużyny ratownicze biorące udział w akcji. Do eksplozji na szczęście nie doszło.
Gwarek z 7 września 1992 r.
Związkowcy Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Świerklańcu nie zostawiają złudzeń: albo firma natychmiast dostanie zastrzyk finansowy, albo autobusy w końcu nie wyjadą na trasy.
– Nie musimy strajkować. Za chwilę nie będzie za co zatankować wozów – mówiła w ubiegły czwartek Mariola Dziombek z zarządu związku "Sierpień 80".
Firma jest w katastrofalnej sytuacji finansowej, co prawda wypracowała zysk, ale tylko na papierze. Organizator komunikacji Międzygminny Związek Komunikacji Pasażerskiej w Tarnowskich Górach jest winien przedsiębiorstwu 7 mln złotych, na blisko 5 milionów opiewają przeterminowane faktury.
– Aby przeżyć – uregulować wynagrodzenia, kupić paliwo czy zapłacić raty za zakup autobusów – natychmiast potrzebujemy przynajmniej 2,2-2,5 miliona złotych – mówi Zygmunt Bulka, prezes świerklanieckiego PKM.
Firma radzi sobie na rynku jak może, startuje w przetargach i wygrywa obsługę nowych linii, i w obecnej sytuacji tylko to ją jeszcze ratuje. Jednak MZKP, zresztą właściciel PKM, to wciąż kluczowy zleceniodawca. Niewypłacalność związku pogrąża finansowo przewoźnika.
Gwarek z 11 września 2007 r.
Czytaj więcej:
Tarnowskie Góry. Są wyniki badań zapadliska. Co dalej z halą?
::news{"type":"see-also","item":"38171"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gwarek.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz