Tak ul. Oświęcimska w Tarnowskich Górach wygląda dziś. Fot. Agnieszka Reczkin
Obecna ul. Oświęcimska w Tarnowskich Górach stanowiła kiedyś początek drogi, która wiodła do Nakła Śląskiego i dalej do Świerklańca. Do 1992 r. była to Nakloerstrasse. Gdy Tarnowskie Góry zostały przyłączone do Polski, w jej miejsce pojawiła się Nakielska.
Artykuł archiwalny Krzysztofa Garczarczyka opublikowany w Gwarku w styczniu 1998 r.
Droga do Nakła Śląskiego przez długie lata przebiegała przez tory kolejowe, ale z czasem kolej definitywnie ją przedzieliła. Duże natężenie ruchu pociągów sprawiło, że w pobliżu zbudowano wiadukt i trasa w kierunku Nakła Śląskiego powstała w innym miejscu. Dziś na mapie widnieje ul. Nakielska, ale jej dawny początkowy odcinek nosi nazwę ul. Oświęcimskiej.
Lokatorzy mieszkań przy ul. Oświęcimskiej, 1, 1a i 1b z powodu bliskości torów kolejowych raczej przywykli do hałasu. Jak wspomina jeden z nich, mieszkający najbliżej torów, był czas, że pociągi jeździły co 6 minut. Teraz jeżdżą rzadko, ale mieszkańcy mają inne zmartwienie. Chodzi o wzmożony ruch samochodów.
Przy stosunkowo niewielkiej ul. Oświęcimskiej mieści się sporo instytucji i firm, do których dojeżdżają samochodami nie tylko ich pracownicy, ale i klienci. Parkują tu też osoby, które po prostu załatwiają sprawy w tej części miasta. Wiele z nich zostawia auta na chodniku, co utrudnia życie przechodniom. Niejednokrotnie dochodzi do scysji kierowców z mieszkańcami, którzy nie dość, że nie mają gdzie zaparkować własnych aut, to jeszcze mają problemy z przejściem do swoich mieszkań.
W pobliżu ul. Oświęcimskiej są jeszcze magazyny, a największe problemy zaczęły się, kiedy otwarto halę targową. Mieszkańcy boją się myśleć co będzie, gdy ruszy targowisko spółdzielni wielobranżowej, przewidziane w tym rejonie.
- Tu jest gorzej niż na autostradzie. Ruch jak w ulu, zwłaszcza we wtorki i piątki. Przed świętami Bożego Narodzenia trudno było wytrzymać. Hałas ciasnota na drogach i chodnikach, smród spalin – żalą się nasi mieszkańcy. Twierdzą, że wskutek drgań i wibracji od ścian odchodzą listwy i całe boazerie, pojawiają się rysy, drżą szyby i szklanki na stole.
Jeden z lokatorów prowadzi nas na skrzyżowanie ul. Piłsudskiego, Piastowskiej, Bytomskiej i Oświęcimskiej. Chce pokazać nam studzienki kanalizacyjne.
- Od lat nikt ich nie czyści – mówi. Deszczówka płynie w dól ul. Oświęcimskiej, wypłukuje z niej kostkę, która ponoć ułożono jeszcze na początku lat trzydziestych. Zatrzymuje się dopiero przy torach, gdzie tworzy mniejsze i większe kałuże i wsiąka w ziemię.
Gołym okiem widać, że nawierzchnia ulicy nie jest najlepsza, podobnie jak chodników. Jeden z lokatorów opowiada, że sam zasypał sporą dziurę przy krawężniku naprzeciw klatki schodowej. Obawia się jednak, że jeżeli władze miasta nie zatroszczą się szybko o stan Oświęcimskiej, to już niedługo trudno będzie tędy przejechać.
Zdaniem lokatora źle rozwiązany jest także problem dojazdu i wyjazdu samochodów dostawczych i aut klientów do hali targowej.
- Oby tylko znów po artykule w Gwarku nie skończyło się na postawieniu kilku znaków drogowych, które nie rozwiązują problemu, gdyż gdzieś ci ludzie muszą wjechać i zostawić samochody – zauważa lokator.
- Napiszcie też, że za mało jest miejsc do parkowania przy hali targowej. Są dni, że samochody zajmują teren od hali po ul. Oświęcimską. Ścisk jest wtedy niesamowity, a do naszych garaży nie sposób się dostać. Przecież tak nie może być - słyszymy od rozżalonych mieszkańców ul. Oświęcimskiej.
Czytaj też:
Zamkowa kaplica przestała pełnić funkcję magazynu
Górnicza tradycja znów wybrzmiała w Radzionkowie
Lasowice. Od Donnersmarcków do nowego kościoła
Napad z nożem na listonoszkę i z bronią na bar
[ZT]66050[/ZT]