Zamknij

Na refleksję czas jest teraz, czyli afera z pustym pontonem

18:20, 18.08.2020 | JT
Skomentuj Fot. archiwum WOPR
REKLAMA

Pół powiatu postawiono na nogi, bo ktoś nie zabrał znad zalewu pontonu, ktoś inny zapomniał turystycznego krzesełka lub butelki ze smoczkiem. No i trzeba było szukać topielca, bo procedury przewidują, że skoro na brzegu jest pusty ponton, to znaczy, że ktoś mógł się utopić lub właśnie się topi i trzeba mu pomóc.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy, ile tak naprawdę kosztuje nasza bezmyślność, jakie są koszty beztroski, roztargnienia. Znajomy, pracujący na lotnisku, opowiadał mi, co dzieje się w terminalu, gdy beztroski pasażer zostawi walizkę. Jak ruszają do roboty pirotechnicy, jak bagaż obwąchuje pies, jak ewakuowani są pasażerowie. Potem okazuje się, że w walizce są brudne gacie, ale, choć można było od początku przypuszczać, że tak jest, procedury są procedurami i wykonywać je trzeba.

Jak to mówią, łatwiej kijek pocienkować niż go potem pogrubasić, czyli lepiej sto razy wyciągać z walizki brudne gacie, niźli raz przegapić coś naprawdę niebezpiecznego. Dlatego też nie dziwmy się, że z pustego pontonu nad zalewem w Świerklańcu robi się aferę o rozmiarach ogólnopolskich. Zwłaszcza że statystyki mówią, ilu kąpiących się co roku przypłaca tę przyjemność życiem, najczęściej przez własną bezmyślność.

Bo przecież po piwie mi nic nie będzie, mogę iść do wody. Potem okazuje się, że jednak może się stać, ale wtedy na refleksje jest już z reguły za późno. Chwiejący się na nogach gość z puszką piwa w ręce, stojący po kolana w wodzie to widok normalny. U nas, bo w cywilizowanych krajach już mniej. Nie wiem, dlaczego. Czyżby śmierć przez utopienie była w Polsce przyjemniejsza niż np. w Niemczech lub we Francji? Tam się boją, tu nie. Ot, spuścizna Somosierry, co mi tam wraże działa, obca przewaga, niebezpieczeństwo. Na froncie gorzej bywało.

No bywało, ale to było dawno i nie całkiem to prawda. Wiem, że przekonywanie nie pomoże i jak ludzie w nosie mieli zasady, tak będą je mieli dalej w tym samym miejscu. Może więc przekona kogoś to, że następnym razem to on może być tym facetem, którego wyłowią z wody. Tyle tylko, że - jako się rzekło – wtedy na refleksję będzie już za późno. Lepiej ją mieć teraz.

  

 

Z tygodnikiem „Gwarek” związany od 36 lat. Najpierw jako współpracownik, a od prawie 30 lat jako etatowy dziennikarz. Od kilkunastu lat pisze felietony w rubryce „Zdania podzielone”.

Jacek Tarski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

BoboBobo

1 1

Tarski tobie to nie grozi, nie umiesz pływać, więc do wody nie wejdziesz nawet po piątym piwie. 10:39, 21.08.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA