Zamknij
REKLAMAGrille ogrodowe - wybierz na Ceneo

Trzecia fala

14:56, 28.03.2021 | J.D
Podstawowe narzędzia do walki z wirusem
REKLAMA

Wszelakie aspekty pandemii wgryzły się w naszą codzienność. Raz wywołują różne poziomy bojaźni poczynając do lęku, a na panice kończąc. Kiedy indziej rozdrażnienie, złość i nienawiść. Rozumiem to, psychika jest podatna na bodźce zewnętrzne, zwłaszcza kiedy czynnik jest niewidoczny i działa w zaskoczeniu. Czasem wydaje mi się, że reakcje w społeczeństwie na wirusa podobne są do okazywanych w sytuacji pojawienia się duchów. Coś jest nienamacalne, gdzieś funkcjonuje i rozprzestrzenia się, ale widać jedynie jego skutki.

Mamy do czynienia z trzecią falą pandemii. Liczby zachorowań i zgonów rosną proporcjonalnie do głupoty, bagatelizowania podstawowych środków ostrożności, oraz do znudzenia, czy zobojętnienia wobec czyhającego zagrożenia. Żeby udowodnić moją tezę, należy sięgnąć pamięcią do zeszłego roku. Strach ogarnął wszystkich, nie było człowieka, który nie zrozumiałby nadchodzącego zagrożenia. Jasne! Jasne, że znalazły się osoby, które już węszyły spisek, którym obostrzenia były zajazdem na ich wolność. Większość jednak stosowała zalecenia i to doprowadziło do jako takiej stabilizacji. Niektóre państwa już ogłosiły koniec pandemii. U nas, całe szczęście nie zabrakło rozsądku. Jednak wakacyjne poluzowanie profilaktycznej śruby spowodowało to, co znamy. Chyba znamy, bo niektórzy jakby tkwili w nieświadomości.

Obecna, trzecia fala ataku wirusa ma kilka powodów. Jednym jest bez wątpienia specyfika przebiegu pandemii, co dla znawców statystyki było do przewidzenia. Dlatego nastąpiło przygotowanie szpitali w różnych, niecodziennych miejscach. Podobnie zresztą jak to wygląda podczas działań wojennych. Tak, mamy do czynienia z wojną z czynnikiem zakaźnym.

Wygrać tę wojnę utrudniają złośliwe działania samozwańczych fachowców. O politykierskich zagrywkach nie wspomnę, bo są dla mnie echem dudniącym w pustych głowach. Przede wszystkim sami utrudniamy likwidację wirusa. Wystarczy udać się na zakupy. Znikają taśmy przyklejone przed kasami. Ostrzeżenia i zalecenia wiszące przy wejściach nie robią żadnego wrażenia. Jak mają to robić, skoro wydrukowane są czcionką niewiele większą od tej ukrywającej pułapki na umowach kredytowych. Zwrócenie komuś uwagi, prośba, żeby nie pchał się na plecy powoduje aroganckie reakcje.

Ilu ludzi korzysta ze środków dezynfekujących? Zgadzam się, że przesadnie stosowane mogą powodować inne powikłania, przykładowo pojawienie się grzybicy. Jestem w 100% pewien, że łatwiej wyleczyć drożdżycę na dłoniach, niż wyciągnąć wyleczonego pacjenta spod respiratora. Rękawiczki ochronne poszły w zapomnienie. Pewnie, bo w myśl rozsiewanym pogłoskom pandemia została wymyślona, żeby ich producenci wzbogacili się na biednych ludziach. To samo z maseczkami!

W przypadku maseczek mam swoje zdanie. Biorąc pod uwagę specyfikę biologii koronawirusa, mogą być zbędne. Z całą pewnością konieczne są w bliskim, koniecznym kontakcie. Nie będę pisał o ich powszechnym stosowaniu, bo to widać na ulicach. Nic się nie stanie, jeśli dystans jest odpowiedni. Niezrozumiałe jest zachowanie, kiedy dwie znajome osoby idą z założonymi prawidłowo maseczkami, a w momencie spotkania zdejmują je, żeby swobodnie porozmawiać. Niektóre psiapsiółki nawet cmokają się bezmyślnie.

Największym przeciwnikiem w walce z zarazą jest głupota i beztroska. Zamiast stosować wiedzę nabytą w szkołach, zaczynamy wierzyć sceptykom i złoczyńcom nakłaniającym nas do buntu wobec koniecznych obostrzeń. Zwykle jestem przeciwnikiem restrykcji i kar. W przypadku propagowania niesubordynacji w trzeciej fali pandemii proponuję wyłapywanie mądralińskich i sądowne skazywanie na kilkutygodniową pracę pomocniczą w szpitalach i oddziałach covidowych.

Przedstawione refleksje nie są wyssane z palca. Od wielu lat, jak każda koleżanka i kolega po fachu funkcjonuję w środowisku bakterii i wirusów. Nawet obecnie wożę ze sobą w bagażniku zestawy „kosmicznej” odzieży ochronnej z powodu innej, ale równie paskudnej choroby zwierząt i ludzi.

 

Tarnogórzanin mieszkający w Zbrosławicach, lekarz weterynarii i literat. Jest autorem powieści, opowiadań, zbiorów poezji, a także współautorem komiksów. Pisze teksty piosenek, a przede wszystkim libretta do widowisk scenicznych. Od wielu lat prowadził dzienniki, a w dobie internetu blogi.

Jan Drechsler

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMARowerki i zabawki ogrodowe - zobacz ceny
0%