Po publikacji artykuł "Tarnowskie Góry. Nie ma kto stwierdzić zgonu. Ciało zalecają obkładać lodem" na portalu gwarek.com.pl z redakcją skontaktowała się mieszkanka Tarnowskich Gór, która opowiedziała o koszmarnych problemach ze stwierdzeniem zgonu.
"W Boże Ciało, około godziny czwartej rano, w niewielkim mieszkaniu w Tarnowskich Górach zmarła 93-letnia kobieta. Miała rozległe, rozkładające się rany na nodze. Przy zmarłej pozostali jej syn, leczący się psychiatrycznie i będący w bardzo ciężkim stanie psychicznym oraz jego żona, która zmaga się z nowotworem mózgu.
Ci nieporadni życiowo, schorowani ludzie nie wiedzieli, co robić. Synowa najpierw zadzwoniła na SOR, gdzie odmówiono pomocy. Potem próbowała uzyskać wsparcie w przychodni, również bezskutecznie. Usłyszeli, że mają czekać do następnego dnia, aż otwarta zostanie przychodnia.
Pomóc próbował także ich znajomy, mający kontakty w branży pogrzebowej. On również nie zdołał niczego załatwić.
Był to wyjątkowo upalny dzień. W akcie desperacji już po południu przykryto ciało folią aluminiową, a następnie kupiono w Żabce około 20 kilogramów lodu, którym obłożono zwłoki. Chciałam pomóc tej rodzinie i przez cały dzień bezskutecznie wisiałam na telefonie. Dodzwoniłam się do jednego z koronerów. Usłyszałam, że może on przyjąć zlecenie wyjazdu wyłącznie z dwóch uprawnionych numerów telefonów.
Do Centrum Zarządzania Kryzysowego w Tarnowskich Górach miałam jedynie numer stacjonarny. Nikt nie odbierał. Zadzwoniłam więc do sanepidu. Pracownik, który odebrał telefon, był wyraźnie zaskoczony sytuacją. Po konsultacji z przełożoną oddzwonił i poradził mi wysyłać SMS-y oraz dzwonić na drugi numer kryzysowy, który miałam. Zapewnił też, że sporządzona zostanie notatka.
Dopiero około godziny 22 otrzymałam telefon zwrotny od osoby dyżurującej pod numerem kryzysowym, jak się okazało w starostwie. Wysłuchała mnie, po czym oddzwoniła ponownie i poinformowała, że za pół godziny na miejscu pojawi się koroner. Tak się stało. Przybyły lekarz nie krył oburzenia i powiedział, że dopuszczenie do takiej sytuacji jest po prostu nieludzkie.
Syn zmarłej nie był później w stanie uczestniczyć nawet w pogrzebie własnej matki. Przez kilkanaście godzin siedział w mieszkaniu i patrzył, co w czasie upału dzieje się z ciałem najbliższej osoby. To pozostawiło w nim ogromną traumę.
Jest to skromnie żyjąca rodzina. Kto teraz zapłaci za dezynfekcję mieszkania? Kto pokryje koszty wyrzucenia łóżka i innych rzeczy, które trzeba będzie zniszczyć? Czy naprawdę w państwie prawa i w XXI wieku rodzina zmarłej osoby może zostać pozostawiona sama sobie na kilkanaście godzin w takiej sytuacji?
Czytelniczka "Gwarka"
Czytaj też:
Tarnowskie Góry. Nie ma kto stwierdzić zgonu. Ciało zalecają obkładać lodem
Strach umierać w domu? Sprawa tzw. koronera powraca. Starosta zarządził...
::news{"type":"see-also","item":"68408"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gwarek.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz