Zamknij
REKLAMA

Rozmowa z utopcem

10:58, 27.02.2021 | J.D
Utopiec z Dramy
REKLAMA

W sobotę, w porze dopołudniowej przed zbrosławickim marketem stoi wiele samochodów. Zaparkować musiałem daleko od wejścia, za to niedaleko od Dramy. Z przerzedzonych i bezlistnych przecież w zimie zarośli nad rzeką wyłoniła się postać. Taki nietuzinkowy człowiek, ale z kategorii raczej negatywnie społecznej. Użyłem eufemizmu dla słowa menel, bo jak się później okazało... Nie, nie uprzedzajmy wydarzeń.

Osobnik podszedł do mnie i ochrypłym głosem zapytał:

- Wierzysz w utopce?

Rozbawiło mnie pytanie. Często takie słyszę rozmawiając na temat demonów śląskich i zwykle przytakuję. Dlatego i tym razem odpowiedziałem bez namysłu:

- Wierzę, bo co?

- Bo ja właśnie jestem utopcem.

Faktycznie tak wyglądał, a poza tym wilgoć z niego biła jak para z czajnika.

- Mam do ciebie prośbę - spodziewałem się, że to usłyszę od menela przed sklepem.

- Podejrzewam, że chcesz ode mnie pieniądze na jedzenie. Wiem także, że zamiast jedzenia kupisz piwo.

- Tak! Tak właśnie miało być. Gościu, teraz wiem, że wierzysz w utopce i jesteś ich przyjacielem. Daj mi na piwo, bo woda mi obmierzła. Spełnię twoje trzy życzenia.

- W złotą rybkę się zabawiasz? - parsknąłem śmiechem i zaraz wymyśliłem coś, co zbiłoby go z tropu. - Dobrze, spraw więc, żeby Drama była pełna różnych ryb.

- Szalony jesteś! Przecież w takiej rzeczce dużo ryb nie uchowa się. Co będą jadły? Tlenu im nie wystarczy, poduszą się - utopiec mówił całkiem rozsądnie.

- W takim razie spraw, żeby Drama był szeroka jak Wisła - drugie życzenie było według mojego rozmówcy jeszcze bardziej szalone.

- Zdajesz sobie sprawę, co się stanie? Przecież zatopi się wszystkie domy najniżej położone w dolinie. Zastanów się człowieku! - postukał się w czoło.

Znudziła mnie już ta zabawa, dlatego moje kolejne życzenie był bardzo przyziemne i na czasie:

- Masz tu na dwa piwa - wysupłałem z portfela jakieś drobne - i daj mi święty spokój. To jest moje jedyne życzenie.

- Przyjacielu, jesteś wielki! - interlokutor uśmiechnął się pełnią bezzębnych ust.

Pozbyłem się intruza, mogłem spokojnie zrobić zakupy. Kiedy wkładałem torby do bagażnika, znowu wpadła mi w oko postać utopca. Szedł wydeptaną ścieżką przez chaszcze w kierunku Dramy i... zniknął. Rozpłynął się, bo przecież nie utopił w wąskiej i płytkiej rzece.

No tak, w Dramie niewiele ryb się uchowa, ale dla utopca miejsca jest pod dostatkiem.

 

 

(J.D)

Tarnogórzanin mieszkający w Zbrosławicach, lekarz weterynarii i literat. Jest autorem powieści, opowiadań, zbiorów poezji, a także współautorem komiksów. Pisze teksty piosenek, a przede wszystkim libretta do widowisk scenicznych. Od wielu lat prowadził dzienniki, a w dobie internetu blogi.

Jan Drechsler

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA
0%